Godzina filmu z projektora kosztuje tyle prądu, co tydzień czytania
Listy na wypadek awarii kończą się na wodzie, jedzeniu i latarce. Potem zapada wieczór, jest ciemno, nie ma internetu i okazuje się, że nikt nie przewidział najbardziej przewidywalnej rzeczy: że będzie się trzeba czymś zająć przez trzy doby.
Z dorosłymi to niewygoda. Z dziećmi — problem. Dziecko w ciemnym mieszkaniu bez zajęcia bardzo szybko przechodzi od nudy do lęku, a lęku nie wyłączy się latarką.
Arytmetyka: ile watogodzin kosztuje wieczór
Jeśli masz stację zasilania, każda rozrywka konkuruje o te same watogodziny, co lodówka. Warto wiedzieć, co ile kosztuje.
Punkt odniesienia: lodówka zjada około 350 Wh na dobę — tę wartość przyjmuje kalkulator na stronie głównej.
Projektor: 30–100 Wh za godzinę. Przenośne projektory LED pobierają podczas pracy od trzydziestu do stu watów, zależnie od jasności (przegląd branżowy). Dwugodzinny film to w praktyce od jednej piątej do połowy doby pracy lodówki. To jest ta cena, o której nie mówi żaden opis produktu.
Tablet albo laptop: kilka watogodzin za godzinę. (OWN — szacunek rzędu wielkości z typowych pojemności akumulatorów: tablet ma ich kilkadziesiąt watogodzin i wystarcza na kilka godzin oglądania.)
Czytnik e-ink: ułamek watogodziny za godzinę. (OWN — akumulator czytnika to rząd kilku watogodzin, a producenci podają czas pracy liczony w tygodniach.) Powód jest fizyczny: ekran e-ink pobiera prąd tylko wtedy, gdy zmienia się obraz. Przy czytaniu zużywa go podświetlenie, a nie sam ekran.
Książka papierowa i talia kart: zero. Nie ma tu przenośni — te dwie pozycje nie konkurują o nic.
Co z tego wynika
Czytnik e-ink jest najlepszym stosunkiem rozrywki do watogodzin, jaki istnieje. Naładowany leży miesiącami i przetrwa całą awarię bez jednego ładowania. Jeśli w domu jest czytnik — naładuj go teraz, razem z powerbankami. Jeśli nie ma, a rozważasz zakup „na wszelki wypadek”, to jedyne urządzenie z tej listy, które naprawdę na to zasługuje.
Projektor jest złym pomysłem na blackout i dobrym na wszystko inne. Nie dlatego, że jest zły — dlatego, że w awarii płacisz za niego czymś, czego masz policzoną ilość. Jeśli masz go w domu, to jeden wieczór filmowy świadomie kosztuje pół doby lodówki. Świadomie — czyli wiedząc to zawczasu, a nie odkrywając rano, że stacja jest pusta.
Telefon oszczędzaj. W awarii jest przede wszystkim narzędziem łączności, a nie odtwarzaczem. Więcej o tym, dlaczego router jest ważniejszy od telefonu, piszemy w tekście o dokumentach i kontakcie z rodziną.
Rzeczy, które nie potrzebują prądu wcale
Nudna prawda: najlepsze rozwiązania są bezprądowe i najczęściej już je masz.
- Talia kart. Kosztuje kilka złotych, waży nic, mieści się w plecaku ewakuacyjnym i zajmuje cztery osoby na wiele godzin.
- Gry planszowe, które już stoją na półce. Awaria to jedyny moment, kiedy nikt nie ma wymówki.
- Książki papierowe. Jedna gruba na osobę.
- Papier i kredki dla dzieci. To nie jest rada dla wypełnienia listy: rysowanie zajmuje dziecko dłużej niż cokolwiek innego, co waży tyle samo.
- Radio na baterie. Jest na liście zakupów jako kanał komunikatów służb, ale wieczorem to również jedyna audycja, jaka wam zostanie. Jedno urządzenie, dwie funkcje.
Światło do czytania to nie to samo, co światło do chodzenia
Drobiazg, na którym ludzie się przejeżdżają. Latarka czołowa świeci wąskim, jasnym strumieniem — świetna, gdy szukasz czegoś w piwnicy, męcząca przy czytaniu przez godzinę.
Do wieczoru w pokoju lepsza jest lampa kempingowa z rozproszonym światłem, najlepiej z regulacją jasności: na najniższym ustawieniu pracuje wielokrotnie dłużej i nie oślepia pozostałych domowników.
Jeśli masz tylko czołówkę — skieruj ją w sufit, a nie w książkę. Odbite światło jest przyjemniejsze i wystarcza do czytania.
O dzieciach, bez owijania
Trzy rzeczy, które w relacjach z długich awarii powtarzają się częściej niż sprzęt.
Rytm dnia ratuje bardziej niż rozrywka. Posiłki i sen o tych samych porach co zwykle. Dziecko znosi ciemność, jeśli reszta jest przewidywalna.
Ciemność jest łatwiejsza, gdy ma powód. Wytłumaczone „nie ma prądu w całej dzielnicy, jutro naprawią” działa lepiej niż udawanie, że nic się nie dzieje. Dzieci wyczuwają udawanie i domyślają się gorszych rzeczy niż prawda.
Latarka dla każdego, także dla dziecka. W liście zakupów latarki liczymy po jednej na osobę i to nie jest nadmiar — własne światło odbiera ciemności większość jej mocy.
Czego tu nie ma
Nie ma zestawienia projektorów ani czytników. Czytników nie znaleźliśmy w katalogu sklepu, z którym współpracujemy — a projektor, jak wynika z arytmetyki wyżej, jest ostatnią rzeczą, którą warto kupować z myślą o awarii.
Poniżej pokazujemy tylko to, co faktycznie ma sens: powerbank, z którego naładujesz czytnik albo telefon, i światło do czytania. Zasady doboru opisujemy w Metodyce.
Niektóre linki na tej stronie są linkami partnerskimi. Jeśli kupisz przez nie produkt, otrzymamy prowizję od sprzedawcy — cena dla ciebie się nie zmienia. Kolejność produktów nie zależy od wysokości prowizji; zasady opisujemy w Metodyce.