PrepGear

Tak radzono sobie w Ukrainie. Tańsze na wejściu, czterdzieści razy droższe w użyciu

Prostokątna skrzynka z dwoma zaciskami połączona cienką linią z mniejszym urządzeniem z gniazdem

Zanim stacje zasilania stały się popularne, w Ukrainie robiono to prościej i taniej: akumulator i przetwornica z 12 V na 230 V. Od tego działało światło, router, telewizor i ładowarki. Tak przechodzono przez zimę 2022–2023, gdy prąd bywał po dwie godziny na cztery.

To działa. Ma jednak trzy koszty, których nie widać w cenie zakupu — i to one są tematem tego tekstu.

Ile z tego naprawdę wychodzi

Akumulator 60 Ah przy 12 V to na papierze 720 Wh. Tyle nie dostaniesz nigdy, z dwóch powodów jednocześnie.

Głębokość rozładowania. Akumulatorów ołowiowych nie rozładowuje się poniżej połowy pojemności — przy 80 % rozładowania żywotność spada mniej więcej dwukrotnie.

Straty przetwornicy. Przy przetwarzaniu 12 V na 230 V ginie kilkanaście procent.

Zostaje (OWN — rachunek przy 50 % głębokości i sprawności 85 %) około 300 Wh na jedno rozładowanie. To router na dobę z zapasem, kilka ładowań telefonu i lampa LED przez wieczór. Dokładnie to, co ludzie na tym robili. Na lodówkę nie starczy.

Rachunek, który zmienia decyzję

(OWN — obliczenie przy założeniach podanych obok; podstaw swoje ceny, proporcje się nie zmienią.)

Akumulator startowy 60 Ah + przetwornica ≈ 600 zł. Daje 300 Wh na cykl. Akumulator startowy rozładowywany głęboko wytrzymuje od trzydziestu do stu pięćdziesięciu cykli — jest zaprojektowany do oddania ogromnego prądu przez trzy sekundy, a nie do powolnego cyklowania. Przyjmijmy pięćdziesiąt. To 1,96 zł za watogodzinę na wejściu i około 0,039 zł za każdą watogodzinę oddaną przez całe życie.

Stacja LiFePO4 1024 Wh za 2352 zł — najtańsza pozycja w naszym zestawieniu stacji. Rozładowanie do 90 %, żywotność liczona w tysiącach cykli. To 2,55 zł za watogodzinę na wejściu — drożej — ale około 0,0009 zł za watogodzinę oddaną.

Różnica przez całe życie sprzętu: kilkudziesięciokrotna.

Wniosek nie brzmi jednak „akumulator to zły pomysł”. Brzmi tak: te dwa rozwiązania odpowiadają na dwa różne pytania.

  • „Chcę mieć cokolwiek, taniej i teraz” — akumulator z przetwornicą. Racjonalne, gdy alternatywą jest brak czegokolwiek.
  • „Prąd będzie znikać regularnie przez miesiące” — stacja litowa. Tę drogę przeszli ludzie w Ukrainie: zaczynali od ołowiu, kończyli na licie, bo ołów nie wytrzymywał grafiku dwie godziny na cztery.

Który akumulator: nie samochodowy i nie zalewany

Dwie decyzje, obie robione zwykle źle.

Trakcyjny, nie startowy

Akumulator startowy ma cienkie płyty o dużej powierzchni — do oddania setek amperów przez chwilę. Cyklowany głęboko, kończy się po 30–150 cyklach.

Akumulator trakcyjny (deep cycle) ma grube płyty i jest zrobiony do powolnego rozładowywania. Kosztuje więcej i to jest ta różnica, na której nie warto oszczędzać.

Praktyka to potwierdza: w przeglądzie ukraińskich zestawów przy grafiku „dwie godziny prądu, cztery bez” akumulatory AGM rozładowywały się w ciągu dwóch–trzech dób — nie zdążały się naładować w krótkich oknach (DOU).

Zalewany nie nadaje się do mieszkania

Tu potrzebna jest precyzja, bo w sieci krąży zarówno panika, jak i fałszywe uspokojenie.

Akumulator zalewany ma wolny elektrolit — czyli otwarty pojemnik z kwasem siarkowym. Podczas ładowania rozkłada wodę na wodór i tlen, i oddaje je do pomieszczenia.

AGM i żel to baterie VRLA — valve-regulated, z zaworem. I tu jest zdanie, które trzeba przeczytać dokładnie:

„Sealed lead-acid battery cells or battery blocks are not sealed gas tightly. The integrated valve has to open by pressure overload.”

HOPPECKE, instrukcja baterii VRLA

„Bezobsługowy” nie znaczy „szczelny”. Wewnętrzny cykl rekombinacji pochłania tlen — sprawność ≥95 %, typowo 98 % — ale wodór nie rekombinuje i wychodzi na zewnątrz przez zawór.

Różnica jest ilościowa i da się ją podać liczbą. Norma EN 50272-2 określa prąd gazowania Igas: dla ogniw otwartych 5 mA/Ah przy podtrzymaniu i 20 mA/Ah przy ładowaniu przyspieszonym, dla VRLA odpowiednio 1 i 8 mA/Ah. Czyli zalewany gazuje pięciokrotnie mocniej przy podtrzymaniu i dwuipółkrotnie przy ładowaniu — a nie „nieskończenie razy”, bo VRLA też gazuje.

Dlaczego to groźne: dolna granica wybuchowości wodoru w powietrzu to 4 % objętości (OSHA). W małej zamkniętej komórce o objętości trzech metrów sześciennych wystarczy około stu dwudziestu litrów wodoru.

Wniosek praktyczny:

  • Zalewanego nie wnosi się do mieszkania. Wolny kwas, największe gazowanie, wymaga wentylacji wymuszonej.
  • AGM albo żel — jedyne sensowne do pomieszczeń mieszkalnych.
  • Ale żadnego typu nie wolno zamykać w szczelnej skrzyni. Producent pisze wprost: „Do not install batteries in airtight enclosures” (EXIDE/Sonnenschein). Minimum to otwory u góry i u dołu obudowy.

AGM czy żel

AGM oddaje wyższy prąd chwilowy i jest tańszy. Żel lepiej znosi głębokie rozładowania i wysoką temperaturę, ale jest wrażliwszy na przeładowanie: dla żelu 14,4 V to sufit, a nie punkt pracy — normalny zakres to 13,9–14,3 V.

Do zestawu z przetwornicą, gdzie liczy się prąd rozruchowy, AGM jest zwykle właściwszy.

Przetwornica: trzy rzeczy, które decydują

Czysta sinusoida, jeśli cokolwiek ma silnik

Modyfikowana sinusoida to nie „gorsza jakość prądu” w sensie estetycznym. To przebieg złożony z harmonicznych nieparzystych — trzeciej (180 Hz), piątej (300 Hz), siódmej (420 Hz) — które w silnikach i sprężarkach zamieniają się w dodatkowe ciepło.

Co na modyfikowanej sinusoidzie pracuje źle albo może się zepsuć:

  • lodówki, zamrażarki, pompy, klimatyzatory — grzeją się mocniej przy tej samej mocy, czyli tracą żywotność;
  • zasilacze impulsowe (laptop, router, telewizor) — dają wysoki skok prądu na stromym zboczu prostokąta i potrafią wyrzucić przetwornicę w przeciążenie;
  • ładowarki beztransformatorowe (wkrętarki, golarki, lampki nocne) — producent przetwornic wprost pisze, że mogą ulec uszkodzeniu;
  • wszystko, co odczytuje fazę albo przejście przez zero — ściemniacze, regulatory obrotów, termostaty elektroniczne, wbudowane zegary;
  • audio — słychać przydźwięk, którego nie da się odfiltrować.

Osobno: producenci przetwornic wyłączają sprzęt medyczny ze swojej odpowiedzialności. Przy CPAP czy koncentratorze tlenu pytanie kieruje się do producenta urządzenia medycznego, nie do sprzedawcy przetwornicy.

Drobiazg diagnostyczny: zwykły multimetr zaniża napięcie modyfikowanej sinusoidy — pokaże 96–104 V tam, gdzie jest 115 V. Do pomiaru potrzebny jest miernik True RMS.

Pobór na biegu jałowym — ten, który zjada zapas po cichu

To najczęściej pomijana liczba w całym zestawie, a bywa najdroższa.

Przetwornica włączona bez obciążenia pobiera prąd cały czas. Konkretnie: Victron MultiPlus-II 3000 VA — 11–13 W, Renogy 2000 W/24 V — do 19,2 W, Victron Phoenix 12/800 — 6,5 W.

Dziewiętnaście watów to 461 Wh na dobę. Twój akumulator daje 300 Wh na cykl. Zapomniana włączona przetwornica rozładuje go szybciej, niż cokolwiek do niej podłączysz — i zrobi to, gdy nic nie robisz.

Dwie rzeczy z tego wynikają:

  • Tryb ECO/AES/Search obniża bieg jałowy w razy (u Phoenixa z 6,5 W do około 1 W). Ma jednak próg wybudzenia: minimalne obciążenie rzędu 15 W. Router pobierający 8 W może przetwornicy nie obudzić. Sprawdź próg przed zakupem, jeśli planujesz zasilać drobne odbiorniki.
  • Wyłączaj wyłącznikiem na obudowie, nie pilotem. Producent pisze wprost, że przy wyłączeniu zdalnym część układu zostaje pod napięciem.

Moc: licz przez mnożnik, nie z tabliczki

Na tabliczce urządzenia jest moc robocza. Silnik i sprężarka przy starcie pobierają wielokrotność.

Liczba od producenta sprężarek: Secop HMK80AA (lodówka domowa, R600a) — prąd roboczy 0,8 A, prąd zablokowanego wirnika 3,55 A, prąd załączenia 10 A. Czyli lodówka o roboczych ~180 VA w chwili startu żąda około 2300 VA.

Samlex podaje mnożniki, przez które trzeba przemnożyć moc roboczą, żeby dostać wymaganą moc znamionową przetwornicy — nie szczytową: lodówka, zamrażarka i klimatyzator ×5.

I dwa haczyki przy porównywaniu mocy szczytowej:

  • liczy się też czas. Samlex podaje szczyt dla „<1 s”, Renogy dla 2 s. Dwukrotna różnica w możliwości rozkręcenia silnika.
  • szczyt mierzono na obciążeniu rezystancyjnym, czyli na grzałce. Silnik zachowa się gorzej.

Do tego moc znamionowa spada z temperaturą: Victron podaje −1,25 % na każdy stopień powyżej 40 °C, a u Samleksa pełne obciążenie dopuszczalne jest tylko do 25 °C.

Zabezpieczenie przed rozładowaniem chroni przetwornicę, nie akumulator

To rozróżnienie kosztuje ludzi baterie.

Fabryczny próg odłączenia w Victron Phoenix to 9,3 V dla systemu 12 V. Dziewięć i trzy dziesiąte wolta na akumulatorze ołowiowym to najgłębszy możliwy przerozładowanie, po którym ogniwa nie wracają do formy. Ten próg istnieje po to, żeby przetwornica pracowała najdłużej — nie po to, żeby akumulator przeżył.

Możliwość ustawienia progu odłączenia powinna być kryterium zakupu. Dla ołowiu rozsądny próg to okolice 11,8–12,0 V pod obciążeniem, a nie 10.

Osobna uwaga: „zabezpieczenie przed odwrotną polaryzacją” w opisie często oznacza tylko wewnętrzny bezpiecznik, który się przepali — i urządzenie i tak może paść.

Ładowarka: dlaczego zasilacz 12 V nie naładuje nic

Najbardziej zaskakujący fakt z całego tekstu.

Naładowany akumulator 12 V w spoczynku ma 13,0 V i więcej. Zasilacz ustawiony na „12 V” ma napięcie niższe niż akumulator — prąd nie popłynie w ogóle. Do ładowania potrzeba 14,3–14,7 V przy 25 °C.

Producenci sami to rozdzielają: w ładowarkach NOCO 13,6 V to osobny tryb zasilania urządzeń, w którym zabezpieczenia są wyłączone — i sam producent nie nazywa go ładowaniem.

Trzy fazy i ta, którą wszyscy skracają

  • Bulk — maksymalny prąd, aż napięcie dojdzie do progu. To pierwsze ~80 % pojemności i idzie szybko.
  • Absorption — stałe napięcie, prąd opada. Tu wchodzą ostatnie 20 % i to jest faza najdłuższa.
  • Float — obniżone napięcie podtrzymania.

Rolls podaje wzór na długość absorption: T = 0,42 × C/I dla zalewanych i 0,38 × C/I dla AGM i żelu. Dla 60 Ah przy 5 A to około pięciu godzin samego absorption — ponad czas bulk.

Wniosek: ładowarka bez pełnej fazy absorption zostawia akumulator w chronicznym niedoładowaniu, a niedoładowanie zabija ogniwa nie mniej niż przeładowanie — zaczyna się siarczanowanie i korozja krat.

Napięcia zależą od typu i od temperatury

Przybliżone wartości dla 12 V przy 25 °C:

TypAbsorptionFloat
Zalewany14,7–15,0 V13,5 V
AGM14,3–14,7 V13,3–13,8 V
Żel13,9–14,3 V (sufit 14,4 V)13,5–13,8 V

Rozrzut między producentami to nawet 0,4 V, więc bierz liczbę z karty swojej baterii, a nie średnią z internetu.

Temperatura zmienia więcej niż typ. Dla AGM Lifeline absorption wynosi 15,78 V przy −18 °C i 14,04 V przy +38 °C — prawie dwa wolty różnicy. Jeśli akumulator stoi w nieogrzewanym garażu albo w przedsionku, ładowarka musi mieć wyniesiony czujnik temperatury na baterii. Bez niego zimą będzie chronicznie niedoładowywać, a latem przeładowywać.

Czego nie robić z AGM i żelem

  • Nie stosować ładowania wyrównawczego (equalize). Ta funkcja jest dla zalewanych. W kontrolerze trzeba ją wyłączyć — zapomniany automatyczny equalize raz na trzydzieści dni zabije żel.
  • Pamiętać, że przeładowanie jest nieodwracalne. W zalewanym ubytek wody uzupełnia się destylatem. W AGM i żelu wody nie da się dolać — każdy epizod przeładowania to trwała strata pojemności. Górna granica awaryjna dla szczelnych to 15,4 V; wyżej zaczyna się rozpad, a w upale — ryzyko ucieczki cieplnej.

Prąd ładowania i siarczanowanie

Zalecany prąd: zalewane 10 % pojemności C20, AGM i żel 20 %. Dla 60 Ah to odpowiednio około 6 A i 12 A. Ładowarka 2 A dla 60 Ah to podtrzymanie, nie ładowanie.

Siarczanowanie zaczyna się w ciągu doby w upale i w kilka dni w chłodzie, jeśli bateria stoi rozładowana. Zasada jest krótka: rozładowałeś — ładuj od razu, a nie „w weekend”.

Bezpieczeństwo: zaciski i zwarcie

Akumulator samochodowy oddaje kilkaset amperów. Klucz upuszczony na oba zaciski rozgrzewa się do czerwoności w sekundy.

  • Odłączając: najpierw minus, potem plus. Podłączając: plus, na końcu minus. Wtedy klucz dotykający masy niczego nie zwiera.
  • Bezpiecznik możliwie blisko akumulatora — chroni przewód, a nie urządzenie na końcu. Przewód jest tym, co się zapali.
  • Zaciski osłonięte, akumulator ustawiony tak, żeby nie dało się na niego niczego położyć.

Ładowanie z alternatora przy pracującym silniku działa i jest realną przewagą tego zestawu nad stacją. Z zastrzeżeniem oczywistym, ale wartym powtórzenia: silnik pracuje na zewnątrz, nigdy w garażu — piszemy o tym w tekście o domu jednorodzinnym.

Co z tego zapamiętać

  1. Trakcyjny, nie startowy. Inaczej pięćdziesiąt cykli i koniec.
  2. AGM albo żel, nigdy zalewany w mieszkaniu — ale i AGM nie wolno zamykać w szczelnej skrzyni, bo wodór nie rekombinuje.
  3. Czysta sinusoida, jeśli w planie jest cokolwiek z silnikiem.
  4. Sprawdź pobór jałowy przetwornicy i wyłączaj ją tumblerem.
  5. Ładowarka, nie zasilacz — 12 V nie naładuje niczego, bo to mniej niż napięcie spoczynkowe baterii.
  6. Bezpiecznik przy akumulatorze, minus zdejmowany pierwszy.

Skąd te informacje

Gazowanie, rekombinacja i zakaz szczelnych obudów: instrukcje HOPPECKE i EXIDE/Sonnenschein, oraz Rolls Battery User Manual. Granica wybuchowości wodoru: biuletyn OSHA. Prądy gazowania i wzór na wentylację: EN 50272-2 cytowana w podręczniku Sonnenschein.

Sinusoida, pobór jałowy, progi odłączenia, spadek mocy z temperaturą: dokumentacja Victron Energy, Samlex America i Renogy. Prądy rozruchowe sprężarki: karta katalogowa Secop. Fazy i napięcia ładowania: materiały Rolls, Trojan, Lifeline i Victron.

Obserwacje z ukraińskich zestawów pochodzą z przeglądu na DOU i są relacją użytkowników, nie naszym pomiarem. Rachunki oznaczone OWN są naszym obliczeniem przy podanych obok założeniach. Zasady oznaczania pochodzenia liczb opisujemy w Metodyce.

Niektóre linki na tej stronie są linkami partnerskimi. Jeśli kupisz przez nie produkt, otrzymamy prowizję od sprzedawcy — cena dla ciebie się nie zmienia. Kolejność produktów nie zależy od wysokości prowizji; zasady opisujemy w Metodyce.